Cześć,
na początek kilka słów o polskiej marce VIANEK. Jest to firma zajmująca się tworzeniem naturalnych kosmetyków dla kobiet w każdym wieku. Surowce, z których powstają kosmetyki pochodzą z naturalnych upraw- naszego "polskiego ogródka" . Produkty te nie są testowane na zwierzętach .
Ciekawe składy, charakterystyczne opakowania kosmetyków, wsparcie polskich marek- warto bliżej zainteresować się marką .
Na początek przedstawię wam normalizujący tonik- wcierka do skóry głowy.
Opis: Buteleczka 150 ml. Z charakterystycznym "viankowym " printem koloru zielonego.
Aplikacja produktu za pomocą rozpylacza/ atomizera (?) - konieczne
jest przelanie produktu do innej buteleczki z pompką, ponieważ
oryginalny rozpylacz słabo nadaje się do bezpośredniej aplikacji na
skórę głowy. Sam płyn przypomina kolorem brudną wodę, wodę z
herbacianą esencją... ciężko określić. Nie jest to z pewnością
produkt, który wizualnie może nas zachwycić.
Zapach: ziołowy. Znośny. Jednak
wrażliwcom może z czasem zacząć przeszkadzać.
Działanie produktu: normalizacja
przetłuszczającej się skóry głowy. Przyśpieszenie oraz
wzmocnienie nowo powstałych włosów.
Skład: wszystkie najlepsze wciągi w czołówce, więc jestem jak najbardziej za !
Jak sprawdził się u mnie?
Jako, że uwielbiam nowości
kosmetyczne MUSIAŁAM wypróbować i tej wcierki. Po pierwsze, moim
słabym punktem są właśnie włosy i skóra głowy- nadal poszukuję
produktów idealnych .
Po drugie- miałam już styczność z
kilkoma produktami VIANKA, które sprawdziły się u mnie doskonale
(maseczka- peeling rewitalizujący do twarzy- polecam !). Pomyślałam-
dlaczego nie? Ten produkt też może okazać się niezły.
I to by było na tyle, bo określenie
niezły to adekwatna ocena do jakości tego produktu.
Zmagam się z przetłuszczającą się
skórą głowy, która sprawia, że włosy powinnam myć codziennie,
niestety. Zastosowanie wcierki niewiele zmieniło. Włosy i tak
musiałam myć każdego poranka- nadmierny łojotok w żadnym stopniu nie
został zatrzymany. Co zauważyłam? Po zastosowaniu produktu włosy
podczas modelowania miały tendencję do delikatnego " odbicia
się" od nasady bez dodatkowych produktów do stylizacji. Ale sam
efekt również krótkotrwały... maksymalnie 2 godzinki. Później
włoski stawały się dziwnie... sztywne? Ciężko określić co to
było, jednak podejrzewam , że to działanie naturalnych ziół,
które też wysuszały włosy. I to był jak dla mnie największy
cios. Moje delikatne włosy z czasem stawały się coraz bardziej
sianowate- produkt wysusza.
Porost włosów- nic z tych rzeczy. Nie
widziałam różnicy w ilości i jakości włosów, żadnego wysypu
baby hair. Nic. Jedynie co mogę zauważyć- włosy jakby mniej
wypadały. Jednak nie na tyle , abym mogła stwierdzić , że jest to
cud na miarę odkrycia działania komórek macierzystych :)
Czas stosowania: Opakowanie 150 ml.
Zużyłam w przeciągu 1,5 miesiąca.
Podsumowanie: Z racji tego , że jestem
zwolenniczką polskich marek polecę każdemu, aby wypróbował
wcierkę na własnej skórze. Ogólnie produkt nie jest najgorszy,
naturalny skład bardzo mnie urzekł, jednak na chwilę obecną –
zwłaszcza jeżeli chodzi o pielęgnację włosów i skóry głowy,
wymagam bardzo dużo. Wcierka nie spełniła moich oczekiwań, ponieważ jest za delikatna. Kolejny minus- wysusza. Jeżeli ktoś podobnie jak ja, ma delikatne,
cienkie włosy to odradzam na wstępie. Po kilku zastosowaniach
pojawi się sianko, które ratowałam szamponami i odżywkami zakwaszającymi.
Używając przeróżnych kosmetyków
naturalnych doszłam do kilku bardzo istotnych wniosków:
produkt naturalny sprawdza się w
sytuacji, kiedy nie mamy problemów ze skórą, włosami itp.- coś w
tym jest. Żyjemy w świecie, który głównie otacza nas mnóstwo
sztuczności, chemii, konserwantów. Czy chcemy czy nie- ten cały syf
jest również i w naszym ciele . Nasze ciało jest już w
pewien sposób "uodpornione", dlatego na naturalne
kosmetyki albo: nie reaguje/ reaguje jak na wroga (zaczerwienienia,
wysypki).
Produkty naturalne są zazwyczaj bardzo
delikatne. Czasem na efekty trzeba cierpliwie czekać dobrych parę
tygodni.
Nie jestem cierpliwa, dlatego też
nadal będę poszukiwać idealnego kosmetyku, który okaże się
wybawieniem dla moich włosów.


Komentarze
Prześlij komentarz