Cześć,
dzisiaj z przyjemnością podzielę się z Wami moim kosmetycznym MUST HAVE ze strefy peelingów. Jako, że jestem posiadaczką skóry wrażliwej, w kierunku suchej z tendencją do trądziku (zwłaszcza żuchwa, broda) poszukuję produktów skutecznych , po których efekty widać najlepiej od razu :D
Co prawda, ciężko o takie kosmetyki, jednak zdarzają się wyjątki. Właśnie tym wyjątkiem stał się dla mnie produkt marki Tołpa. Tołpa, może nie wszystkim jest znana, jest to polska marka kosmetyków, której składy w głównej mierze bazują na torfie i borowinie. Ogólnie bardzo fajne kosmetyki, z pozytywnymi składami- warto spróbować chociażby bestsellerów. Myślę, że każdy znajdzie jakiegoś ulubieńca, ponieważ Tołpa posiada wiele linii do twarzy, ciała, włosów, dla mężczyzn... polecam, aby każdy zapoznał się z bogatym portfolio marki. Dostępne są stacjonarnie ( Hebe, Super- Pharm, Rossmann) oraz do kupienia on-line.
Co to?
O czym dzisiaj? Jest to peeling enzymatyczny, którego głównymi składnikami są: papaina, bromelaina, keratynaza (enzymy pochodzenia roślinnego). Przypomina półprzezroczysty kisiel, o mocno owocowym, cytrusowym zapachu. Zapakowany w kartonowe opakowanie, sam produkt znajduje się w aluminiowej tubie z dziubkiem - według producenta dzięki temu na dłużej pozostaje w dobrej jakości o pojemności 40ml. Na opakowaniu mamy wyraźnie opisany skład, działanie, sposób użycia oraz resztę niezbędnych informacji.
Jak działa?
Początkowo byłam sceptycznie nastawiona to każdego peelingu enzymatycznego- jak bez drobinek może złuszczać? Ano może i złuszcza. Nakładamy jak maseczka, dobrze jest nałożyć grubszą warstwę produktu. Po nałożeniu można odczuć chwilowe mrowienie i zaczerwienienie- jest to odczuwalne działanie enzymów. Średni czas to 15-20 min. Następnie zmywamy .
Moje odczucia.
Twarz już po pierwszym zastosowaniu wygląda na rozpromienioną. Zaskórniki stają się mniej widoczne. Podczas częstego stosowania widać , że niedoskonałości pojawiają się sporadycznie bądź wcale. I to jest główny powód, dla którego peeling stał się moim ulubionym bywalcem w pielęgnacji. Zauważyłam jego pozytywne działanie dopiero w momencie, kiedy przestałam go używać.
Na chwilę obecną jestem w trakcie czwartego opakowania i coś czuję, że tych pustych opakowań będzie więcej i więcej. Jak na razie nie ma lepszego produktu, który silnie oczyszcza, rozświetla, powoduje mniejsze pojawienie się wyprysków, a przy okazji nie podrażnia i nie powoduje wysuszenia już i tak mocno przewrażliwionej skóry .
Dla kogo?
Jak dla mnie to KAŻDY powinien spróbować tego produktu (każdy , który nie jest uczulony na torf/ borowinę- ponieważ to kluczowe składniki całej marki). Już sam zapach powoduję diametralną poprawę humoru . Fajnie oczyszcza buźkę i nie powoduje przesuszenia- co często się zdarza w kosmetykach tego typu. Póki co nie pojawił się na rynku (w zasięgu mojego wzroku ) produkt, który może konturować z 3 enzymami. Co prawda, kosztuje ok. 35 zł. Cena może się wydawać zaporowa, zwłaszcza biorąc pod uwagę wielkość produktu, jednak jest mega wydajny . Nawet jeżeli chcemy nałożyć więcej to i tak wyciskamy niewiele. Średnie zużycie to ok. 2 miesięcy przy stosowaniu 1-2 w tygodniu.
Jest to hit, który nie tylko u mnie się sprawdził- zawsze, podczas większych promocji jest problem z zakupem tego produktu, także trzeba się śpieszyć.

Komentarze
Prześlij komentarz